Czasami jako rodzice bywamy niecierpliwi. Chcielibyśmy by nasze działania wychowawcze przynosiły wymierne efekty, najlepiej taki płynny rozwój, który dałby się jeszcze zaplanować w czasie. A dzieci rozwijają się skokowo. Bardzo mocno doświadczyłam tego na przestrzeni dwóch ostatnich lat. Choć oczywiście znałam ten fakt rozwoju skokowego, to bardzo długo nie mogłam doczekać się pewnych zmian w zachowaniu mojego synka. Tysiące razy przypomnień, rozmów, specjalnych zabaw ukierunkowanych na dany efekt – i nic. Trudności dostrzegaliśmy my w domu, mówiłam nam o nich szkoła. Ba! Nawet zostaliśmy skierowani do specjalistów, żeby wsparli rozwój synka w danej dziedzinie. Poszliśmy do specjalistów, zaczęliśmy jakiś proces…
-
-
Czy czytaliście już wiele tekstów na temat tego, żeby nie obarczać dziecka swoimi oczekiwaniami, niespełnionymi marzeniami itp, itd? Ja czytałam o tym naprawdę wiele razy. I z pełnym przekonaniem kiwałam nad tym głową. Przecież moje dziecko nie musi być lekarzem (nawet jeśli mamusia chciała, ale życie potoczyło się inaczej) ani grać na skrzypcach (tylko dlatego, że tatusia ambicje byłyby zaspokojone). Zgadza się. Zapomniałam tylko o jednym… Ale od początku… Jako rodzicowi bardzo mi zależy by dobrze wychować nasze dzieci. Oczywiście większość działań pedagogicznych póki co skupia się na pierworodnej. Po pierwsze starsza, a po drugi pierwsza. Więc razem z nią…