Znamy swój język ojczysty. Pewnie jeszcze jeden, albo dwa, może trzy inne wyuczone języki. Jednak to w tym ojczystym, pierwotnym najłatwiej jest wyrażać myśli, emocje, uczucia. Jeżeli innych języków uczyliśmy się w dzieciństwie i mamy stały, żywy kontakt z nimi, to też radzimy sobie całkiem nieźle. Tak samo jest z miłością. Kochamy podobnie. Ale wyrażamy tą miłość na różne sposoby. Czy znasz swój język miłości? A swojego męża/żony? A dzieci? Jak wyrażasz im swoją miłość? I czy oni są w stanie ją zrozumieć? Jakiś czas temu trafiłam na odkrywczą teorię 5 języków miłości. Stworzył ją Gary Chapman na podstawie obserwacji…
-
-
Jestem w Domowym Kościele. Jednym z naszych zobowiązań jest dialog. Raz w miesiącu. Świeca, modlitwa, Boża obecność i my. Wspaniały czas. Brzmi zachęcająco. Ale jest to niestety jedno z trudniejszych zobowiązań. Po pierwsze: co się stało z naszym czasem? Przecież w miesiącu nie mam wolnej godziny. Zgadza się. Życie biegnie szybko, telewizor dostarcza ciągłych bodźców i generuje nowe potrzeby. Czasu brak. Chyba że staniemy i uznamy, że choćby jutro miało nie być obiadu, a świat miał się skończyć, to my dziś mamy czas dla siebie. Bo ten czas tworzy naszą rodzinę. Ustawienie priorytetów jest szalenie ważne. Jeśli to, co istotne,…
-
Miłość potrzebuje czasu i troski. Składając przysięgę sakramentalną ślubujemy: miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Żeby móc dotrzymać słów tej przysięgi potrzebujemy współpracować z Bożą łaską. To znaczy zakasać rękawy i systematycznie dbać o relację, która łatwo staje się oczywista. Kilka wspólnie spędzonych małżeńskich lat, pojawiające się kolejne dzieci są zarazem wielką i piękną inwestycją w związek, ale też często są zagrożeniem. Bardzo łatwo przestajemy doceniać wyjątkowość najbliższej osoby. Znalezienia czasu i sił na to, by aktywnie zadbać o relację wiele od nas wymaga. Czy można zatem odpuścić sobie te starania na jakiś czas i zająć się pilniejszymi sprawami? Odpowiedź jest…