Znamy swój język ojczysty. Pewnie jeszcze jeden, albo dwa, może trzy inne wyuczone języki. Jednak to w tym ojczystym, pierwotnym najłatwiej jest wyrażać myśli, emocje, uczucia. Jeżeli innych języków uczyliśmy się w dzieciństwie i mamy stały, żywy kontakt z nimi, to też radzimy sobie całkiem nieźle. Tak samo jest z miłością. Kochamy podobnie. Ale wyrażamy tą miłość na różne sposoby. Czy znasz swój język miłości? A swojego męża/żony? A dzieci? Jak wyrażasz im swoją miłość? I czy oni są w stanie ją zrozumieć? Jakiś czas temu trafiłam na odkrywczą teorię 5 języków miłości. Stworzył ją Gary Chapman na podstawie obserwacji…
-
-
Miłość potrzebuje czasu i troski. Składając przysięgę sakramentalną ślubujemy: miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Żeby móc dotrzymać słów tej przysięgi potrzebujemy współpracować z Bożą łaską. To znaczy zakasać rękawy i systematycznie dbać o relację, która łatwo staje się oczywista. Kilka wspólnie spędzonych małżeńskich lat, pojawiające się kolejne dzieci są zarazem wielką i piękną inwestycją w związek, ale też często są zagrożeniem. Bardzo łatwo przestajemy doceniać wyjątkowość najbliższej osoby. Znalezienia czasu i sił na to, by aktywnie zadbać o relację wiele od nas wymaga. Czy można zatem odpuścić sobie te starania na jakiś czas i zająć się pilniejszymi sprawami? Odpowiedź jest…
-
Bardziej lub mniej znajomi ludzie dowiadując się, czym się zajmuję często pytają mnie o radę w swoich prywatnych sprawach. Często sama rozmowa jest pomocą, gdyż przedstawiając mi sytuację sami lepiej ją zaczynają rozumieć i już dostrzegają możliwe rozwiązania. Często podstawową trudnością jest wzajemne zrozumienie małżonków. Można odnieść wrażenie, że mówią dwoma różnymi językami. Szumy komunikacyjne na linii przekaz – odbiór są tak duże, że trudno jest znaleźć wzajemne porozumienie. Nawarstwiły się już różne uprzedzenia, albo mamy przekonanie, że przecież dobrze się znamy i wiemy, co druga osoba miała na myśli… a stan faktyczny jest zupełnie inny i brak właśnie takiej…
-
Jeszcze niedawno sama stałam przed takim wyborem, a teraz obserwuję innych. Innych, a właściwie inne, bo to co napiszę będzie bardziej o kobietach. Tak więc Inne szukają mężów. Czasem spotykają się już z Innym dość długo i nie mogą doczekać się, aż podejmie decyzję o wspólnym życiu. Tak. Nie pomyliłam się. Często to dziewczyny czekają, aż chłopcy dojrzeją i zdecydują się na ślub. Nic gorszego chyba nie mogły wymyślić. Mówimy wielokrotnie o wyborze męża. Wybór męża zakłada przede wszystkim WYBÓR. Czyli nie czekam aż ten jeden, który akurat jest gdzieś koło mnie łaskawie się zdecyduje. Ostateczną decyzję o małżeństwie ma…
-
Adam i Gosia. Lat dwadzieściakilka. Ślub za dwa tygodnie. Spotkanie w poradni rodzinnej. Rozmowa przechodzi na temat planowanych dzieci, ich wyobrażeń o roli matki i ojca, sposobów zarządzania płodnością. Pada pytanie: „A jak Wy myślicie na ten temat?”. Zdziwienie na twarzach. I po dłuższej chwili: „Ale my jeszcze nie myśleliśmy o tym”. Tym razem zdziwienie na twarzy doradcy: „I nigdy nie rozmawialiście o planowanej rodzinie?”. „Nie.” „To o czym rozmawialiście przygotowując się do ślubu?”. „Nie wiemy.” To niestety dość typowa rozmowa w poradni. Młodzi, zakochani… zapomnieli porozmawiać o tym, co za chwilę będzie ich codziennością, ich rzeczywistścią. Więc pojawia się…