Kolejny lockdown nie oszczędził nas na poziomie emocjonalnym. Ciągłe przebywanie tylko w gronie rodziny jest darem, ale wcale nie łatwym do przyjęcia. Wychodzi na jaw zmęczenie, nie spełnione oczekiwania, napięcie. A cała ta kumulacja ostatecznie owocuje coraz trudniejszymi relacjami z dziećmi. Chcąc jednak nie skupiać się na tym co złe, ale szukając inspirujących przykładów trafiłam na książkę o rodzicach św. Tereski z Lisieux. To, co do głebi mnie poruszyło, to fakt, że nie mieli łatwego i radosnego rodzicielstwa. W dodatku było ono bardzo podobne do życia wielu z nas. Dlaczego? Oboje pracowali i to czasem od bladego świtu do późnych godzin nocnych. Choć…